Potrzeba myślenia

                                                        

 

Dominikanin O. L.M. Bocheński stwierdził kiedyś, że jedną z największych radości jego życia stanowiło filozofowanie. Nie każdemu jednak bez profesjonalnego przygotowania, taka radość jest dana. Każdy wszakże może dostąpić radości i pożytku  wynikającego z myślenia.

 Myśleć można zawsze i wszędzie, myśleć trzeba zawsze i wszędzie! Do myślenia nie trzeba specjalnych warunków. Ktoś, kto od nich będzie uzależniał myślenie, rzadko dostąpi tej radości.  Myślenia nie należy odkładać do jutra, do niedzieli, do urlopu. Wyrażenie „pomyślę później” jest wysoce niepokojące. I choć z myślenia nie wynika, niestety, w sposób automatyczny dobre postępowanie, to niewątpliwie niejednego zła dałoby się uniknąć, gdyby człowiek w liczbie pojedynczej i mnogiej zechciał poprzedzać swoje działanie uprzednim myśleniem.

Ale można myślenie, nawet bardzo błyskotliwe, całkiem oddać w służbę zła. Historia zna niejeden taki przykład. Szczególnie źle zasłużyli się ci, którzy niejako zawodowo myśleli i wymyślali  teorie, idee i koncepcje bardzo podłego gatunku.

Myślenie ma wartość, można więc je sprzedać. Niektórzy,  bardzo chętni pieniędzy i zaszczytów, sprzedają przy tym i siebie samych.  Mówi się także, że myślenie nie zna granic. Szkoda! Myślenie bowiem niektórych ludzi przybiera upiorne kształty.

To wszystko jednak nie może zniechęcać do myślenia. Lekceważące stwierdzenie, że „koń ma dużą głowę, to niech myśli” świadczy tylko o wyjątkowo małej głowie wypowiadającego te słowa.

Przeciwieństwem myślenia jest bezmyślność. Bezmyślność prawie zawsze jest przyczyną mniejszego lub większego zła i dlatego sama w sobie jest już przewinieniem. Co gorsze prowadzi prostą drogą do głupoty, ta zaś jest wymieniona przez Chrystusa obok tak ciężkich grzechów jak rozpusta czy bałwochwalstwo. Tak częste stwierdzenie: „nie pomyślałem o tym” nie jest żadnym usprawiedliwieniem,  raczej stwierdzeniem myślowego lenistwa. To zaś często jest groźniejsze od fizycznego.

Bezmyślność bywa czasem traktowana jako sposób na życie. Takie indywiduum ludzkie nie myśli o niczym, nie myśli o swojej rodzinie, otaczających go bliźnich, o wierze nawet i ojczyźnie swojej. Pozwala by inni myśleli za niego. Produkty ich myślenia bierze za swoje. W związku z tym istnieje cała klasa ludzi, którzy specjalizują się w myśleniu za innych. Są to niezwykle groźni myśliciele. Jeśli im się człowiek podda np. w reklamie czy propagandzie, to zrobią z niego pajaca.

Wielu jednak mówi, iż nie wie o czym myśleć. Otóż to! Trzeba więc zacząć od myślenia o… sobie samym. Nie bójmy się tego! Pomyśleć  trzeba, co ja konkretnie robię aby być dobrym człowiekiem. Dalej, możemy pomyśleć o naszych bliźnich, zaczynając od tych najbliższych. Co mogę dla nich uczynić, jakimi dobrami się z nimi podzielić, jak sprawić by radość pojawiła się w ich sercach, jak spędzić z nimi wolny czas ? Ho, ho, jest o czym myśleć. A dalsi bliźni?  Mój Boże, tyle nędzy, tyle biedy obok nas i na dalekim świecie. Czy my w ogóle myślimy, jak jej choć trochę zaradzić ? A przecież możemy usłyszeć najpiękniejsze słowa: „Dziękuję ci, żeś pomyślał o mnie, o nas.

Zakończmy te rozważania jeszcze tylko przestrogą przed zbędnym myśleniem. Leży sobie człowiek na kanapie i myśli:” co będzie jutro, pojutrze, czy będzie bogaty czy biedny, ile wyda we wtorek, a ile zarobi w piątek, jak długo będzie żył i jaki nagrobek będzie miał ?” Oj, może zaboleć głowa od takiego myślenia. Lepiej więc posłuchać Mistrza i Nauczyciela, który mając na uwadze takie myślenie pyta:” I kto z was rozmyślaniem może dodać do wzrostu swego łokieć jeden?”

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *