Rozważania o miłości. Cz. 2

 

 

Przechodząc, może trochę nieporadnie do miłości małżeńskiej, nie sposób nie wspomnieć, jak bardzo jest ona zagrożona. Co drugie małżeństwo zawarte w dużych miastach, kończy się rozwodem. Dlatego może warto zwrócić uwagę na choćby trzy zagrożenia.

1/ Brak dostatecznego poznania się tych, którzy podejmują decyzję o zawarciu małżeństwa. Jeśli ta decyzja zapada w momencie zakochania i zauroczenia drugą osobą, kiedy nasze szare komórki „wariują”, jest to co najmniej nierozsądne.

2/ Opis drugiego zagrożenia zacznę od dygresji natury ekonomicznej. Kiedy dwoje ludzi postanawia założyć firmę, to muszą mieć kapitał początkowy czy zakładowy, czyli jakąś sumę pieniędzy na koncie. Po założeniu firmy mogą przez jeden dzień zachwycać się tym, że zostali biznesmenami, ale już następnego trzeba się zabrać do pracy aby ten kapitał pomnażać, aby było za co żyć. Oczywiście mogą poprzestać na wzajemnych zachwytach, jakimi to wspaniałymi są przedsiębiorcami i przejadać kapitał założycielski. Na jakiś czas wystarczy, ale kiedy na koncie pojawi się „zero czyli nic”, to nie tylko pada firma ale i wspólnicy zaczynają się  oskarżać, kto jest winien, że tak się stało. Miejsce początkowej życzliwości i współpracy zajmuje nierzadko wrogość i nienawiść. Finał najczęściej w sądzie. Może to i niezbyt eleganckie porównanie, ale tak właśnie bywa w wielu małżeństwach. Nie ma powodu by wątpić w miłość łączącą tych, którzy składają sobie przysięgę małżeńską. Jeśli jednak uznają, że ten kapitał ich miłości, który mają zaczynając małżeństwo, starczy im na całe życie, to finał będzie taki jak wyżej. Każda, i trzeba to z naciskiem  podkreślić, relacja z drugim człowiekiem wymaga pracy i twórczości, w związku małżeńskim szczególnie. Tu stanie w miejscu równa się cofaniu. Gdyby to ode mnie zależało, to na pierwszym miejscu popularnych rachunków sumienia dla małżonków zamieściłbym następujące pytanie:” Co dzisiaj zrobiłem, zrobiłam, aby nasza miłość, przyjaźń, przywiązanie było większe. Brak odpowiedzi na to pytanie, albo odpowiedź „nic”, powinna włączyć już nie dzwonek, ale syrenę alarmową.

3/ Znowu dygresja o charakterze merkantylnym. Zdarzyło mi się kiedyś kupować dość drogi sprzęt ogrodniczy. Najpierw telefon do sklepu, moje pytania i wyczerpujące, pełne profesjonalizmu odpowiedzi właściciela. Podejmuję decyzję, aby właśnie w tym sklepie dokonać zakupu. Przyjeżdżam, wchodzę do sklepu, powołuję się na odbytą wczoraj rozmowę i doznaję szoku. Jestem traktowany niemal jakbym był arabskim szejkiem, który zamierza wykupić wszystko, co się tu znajduje. No nie powiem, miło było. Kupuję sprzęt i natychmiast jadę na wieś, aby go wypróbować. Ponieważ jednak dobry Pan poskąpił talentów technicznych i z czymś nie mogę sobie poradzić,” dzwonię” do sklepu i zadaję pytanie. Teraz też szok, już nie jestem „arabskim szejkiem”, jestem natrętną muchą, którą trzeba przepędzić ze sklepu, bo jej brzęczenie wyraźnie irytuje właściciela. Transakcja została dokonana, sprzęt sprzedany, zysk zaksięgowany, dalsza empatia i życzliwość do klienta niepotrzebna. Jak to się ma do naszych rozważań o małżeństwie? Ano ma się. Jakże wielu małżonków z chwilą zawarcia związku, przestaje zabiegać o drugą osobę, przestaje się starać o jej miłość i uznanie. W czasie „chodzenia” byli zdolni niemal do heroizmu we wzajemnych relacjach, po założeniu obrączek im przechodzi. I mamy owe kabaretowe papiloty i wymięty szlafrok, piwko, gazeta i mecz. Już nie muszą się starać o siebie, już nie muszą wydobywać z siebie tego co najlepsze. Zaczyna się mała stabilizacja, która prostą drogą prowadzi do dużej katastrofy.

Dobre rady mają to do siebie, że najchętniej ich nie słuchamy. Nie łudzę się, że w tym przypadku będzie inaczej. Każdy z nas może i powinien wypracować sobie własną wizję i praktykę miłości. Jeżeli te moje rozważania skłonią kogoś do choćby jednej refleksji, uznam, że było warto je przedstawić.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.