Komentarze i odpowiedź

                                            

 

Po zamieszczonym kilkanaście dni temu wpisie: „Trochę o polityce”, otrzymałem parę komentarzy. Za wszystkie bardzo dziękuję. Na dwa z nich chciałbym odpowiedzieć nieco dłużej.

Pierwszy z nich nawiązywał do użytego przeze mnie określenia „kochany Franciszek” i brzmiał następująco:” Kochany – uczciwie byłoby zauważyć, że nie dla wszystkich”. Tak to prawda, że nie dla wszystkich, doskonale o tym wiem. Wystarczy „wejść” na YouTuba, by przeczytać, że Franciszek to sługa diabła, który ma za zadanie zniszczyć Kościół. Pisałem w swoim imieniu, tak zresztą jak każde inne teksty, dlaczego mam zaznaczać, że są tacy, którzy Franciszka nienawidzą? Co to ma za związek z uczciwością?

Wpis drugi:” To prawda, pontyfikat Franciszka budzi skrajne emocje”. Myślę, że nie zmienię komentarza, jeśli zamiast „skrajne emocje”, napiszę nieco łagodniej, że pontyfikat Franciszka jest kontrowersyjny, tak jak i on sam.

Franciszek, oczywiście kochany, jest rzeczywiście kontrowersyjny i budzi skrajne emocje, tyle tylko, że jest kontrowersyjny w bardzo dobrym towarzystwie. Mała dygresja warta może uśmiechu. Pierwszy sekretarz partii komunistycznej częstuje robotnika zagranicznym, luksusowym papierosem. Ten bierze, dziękuje i chowa papierosa. Nieco zdumiony sekretarz pyta:” Ale dlaczego nie zapalicie? – A wiecie towarzyszu takiego papierosa to trzeba zapalić w dobrym towarzystwie.” No więc Franciszek jest kontrowersyjny w dobrym towarzystwie. Jego Szef, kiedy chodził po ziemi był niesłychanie kontrowersyjny i budził skrajne emocje. Jedni prosili Go o uzdrowienie i nazywali synem Dawida, a inni mówili, że postradał zmysły. Niektórzy mówili, że nie są godni aby wszedł do ich domu, a inni, że ma w sobie Belzebuba.

Większość  świętych, a właściwie chyba wszyscy, byli kontrowersyjni. Aż strach pisać co wyprawiał święty imiennik dzisiejszego Papieża, św. Jana Bosko chcieli wsadzić do wariatkowa. O rzeszy pukających się w czoło na widok tych, którzy potem byli wyniesieni na ołtarze, nawet szkoda pisać. Z. Kossak – Szczucka zbiór swoich opowiadań o świętych zatytułowała „Szaleńcy Boży”. Dziś wszystko jest kontrowersyjne, a najbardziej kontrowersyjna… jest prawda. Cokolwiek powiesz, co nie jest zgodne z popularną czy wręcz głupią opinią, od razu słyszysz, że to są poglądy skrajne, a ty jesteś osobą kontrowersyjną, co oczywiście komplementem nie jest. Życie zaczyna się od poczęcia, a narzeczeni powinni zachować czystość przed ślubem, to tylko dwie najbardziej kontrowersyjne opinie i to nierzadko wśród ludzi mówiących o sobie, że są chrześcijanami.

Kiedy więc Franciszek mówi, że Ewangelia nie jest tylko od słuchania, ani nawet od czytania, tylko jest po to aby nią żyć każdego dnia, kiedy mówi, że Bóg kocha każdego człowieka, także a może przede wszystkim tych którzy błądzą, no to on jest kontrowersyjny. Przecież opinia, że Jezus kocha:” dziwki i pedałów, rozwiedzione małżeństwa i cudzołożników, a także zarobaczonych uchodźców” jest opinią skrajnie emocjonalną, a ten który ją wypowiada jest królem kontrowersji.

Chrześcijanie litości!

PS Ten tekst nie jest oczywiście jakąkolwiek aluzją do komentarza opatrzonego podpisem „thorgi”

 

2 myśli do „Komentarze i odpowiedź”

  1. Wpadłeś w inny błąd polegający on na tym, by „kontrowersyjną” nazywać rzecz z bardzo wyraźną większością, przy czym sam jesteś w mniejszości.
    Dla mnie kontrowersyjna sprawa jest wtedy, kiedy zwolenników i przeciwników jest jako-tako podobna liczba. Niekoniecznie 50:50, ale jeśli jedna strona ma ponad dwukrotną przewagę (ponad 66:33%), to pojęcie przestaje być adekwatne.
    Twierdzenie „narzeczeni powinni zachować czystość przed ślubem” nie jest kontrowersyjne – znakomita większość ludzi nie z tym problemu. Nie pamiętam dokładnych statystyk, ale przeciwników jest max. kilkanaście procent.
    Pozdrawiam.

    1. Mam wrażenie, że zupełnie inaczej, niezgodnie z moją intencją odczytałeś ten wpis. Słowo” kontrowersyjny” używałem w tonacji ironicznej. Przytaczając owe przykłady nie mówiłem, że są one dla mnie kontrowersyjne, lecz że takowe są dla tzw. opinii publicznej. Wielkie nieba skąd ty masz wiadomości, że tylko kilkanaście procent ludzi nie akceptuje czystości przedmałżeńskiej? Może też tylko kilkanaście procent wiernych nie uważa, że życie zaczyna się od poczęcia? Przez ćwierć wieku prowadziłem spotkania z młodzieżą i narzeczonymi i miałem kompletnie inny ogląd rzeczywistości. O tym jak duży jest rozziew między deklarowaną wiarą, a faktycznym postępowaniem i akceptacją Dekalogu, mówią najważniejsze osoby w Kościele, upatrując w tym fakcie kryzys współczesnej religijności. Mamy ponoć prawie całe społeczeństwo ochrzczone, a do kościoła w moim mieście chodzi niespełna 20% tego społeczeństwa. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *