Smutno w moim Kościele!

 

 To bodaj najbardziej gorzki tekst, jaki napisałem o moim Kościele. Ale uczucia wyrażamy wtedy kiedy na czymś, czy na kimś, nam zależy. W przeciwnym wypadku jest obojętność. Mógłbym ten tekst zatytułować „List otwarty do starszych w moim Kościele”, ale nie o patos tu chodzi. Chcę Wam powiedzieć – straciłem do Was zaufanie, w pierwotnej wersji miało być:” tracę do Was zaufanie”, ale po ostatniej Waszej konferencji jest tak, jak jest. Wychodzę wszakże z założenia, że dopóki człowiek wie jak się nazywa i gdzie mieszka, zawsze jest nadzieja na to, że jego myślenie może się przemienić. Tej nadziei nie chcę i nie mam prawa Wam odbierać.

Daleki także jestem od potępiania Was czy nazywania grzesznikami. Nie napiszę także, że nie jesteście godni być Jego uczniami. Grzesznikami jesteśmy wszyscy i nikt z nas nie jest godny by być Jego uczniem. Nie mam prawa wątpić w Wasze powołanie, ale mam wiele przesłanek by uważać, że zapomnieliście o tym powołaniu, a nierzadko głęboko je zakopaliście w ziemi, nie bacząc co o tym mówił nasz Nauczyciel. Straciliście kontakt z rzeczywistością w której przyszło Wam żyć, straciliście kontakt z tymi dla których mieliście żyć, dla których przekroczyliście kiedyś progi seminarium. Ale może nie do końca to prawda. Tam gdzie ta rzeczywistość ofiarowuje Wam zaszczyty, władzę i inne profity, tam ją hołubicie budząc na przemian zgorszenie i drwiny. Bardzo Wam się podobają zaszczytne tytuły, kolorowe, cyrkowe fatałaszki i te „pierwsze miejsca za stołem”, cieszycie się gdy Wam usługują, zapominając co tym mówił Jezus. Jego przesłanie gdy rozsyłał uczniów było proste i zrozumiałe, tak samo wtedy jak i dziś. Co z tym przesłaniem zrobiliście?

Jezus nie stawiał wymagań niemożliwych do zrealizowania, nie namawiał do ascezy, przeciwnie stwierdzał, że „godzien robotnik zapłaty swojej”, tyle, że przez wieki coraz mniej było „roboty”, a coraz więcej zapłaty.

Kiedy dziesiątki ludzi w ucieczce przed wojną i nędzą tonęło w morzu, nie potrafiliście jasno i stanowczo powiedzieć rządowi do którego wcześniej się przymilaliście:” non possumus”. Mogliście twardo potrząsnąć rządzącymi, by zmienili zdanie, ale brakło Wam odwagi, bo może nie zaprosili by Was na poświęcenie jakiegoś z pompą otwieranego grajdołka, może śmiechu warta uczelnia nie dostałaby dotacji i wsparcia na „szemrane” interesy. Kiedy  w imię obłąkanej ideologii ludzi owładniętych nienawiścią, bezczeszczono narodową świętość jaką są groby ofiar katastrofy smoleńskiej, taktownie milczeliście. Nie stać Was było nawet na wyrażenie „niepokoju”.

Przypomnijcie sobie ile razy ględziliście o jakimś potworze gender, a ile razy apelowaliście do naszych serc, aby choć złotówką w każdą niedzielę podzielić się z tymi, którzy umierają z głodu.

Macie obsesję na punkcie seksu, oczywiście  na temat naszego seksu,  „nic nie jest tak ważne jak seks i to jak go uprawiamy”. Ale kiedy w straszliwy sposób łamano szóste przykazanie Dekalogu wśród podległego Wam duchowieństwa, podstawową Waszą reakcją było milczenie i obojętność. Wasza ostatnia konferencja dobitnie pokazała, że dalej nie wiecie, czy może raczej, nie chcecie wiedzieć, o co w tym bolesnym i tragicznym temacie, chodzi. Dziś ronicie łzy (bez przesady oczywiście), ale trzeba było dopiero słusznego, błogosławionego gniewu kochanego Franciszka, aby coś drgnęło. A przecież jest publiczną tajemnicą jak wielu duchownych ma nadzieje na „przeczekanie” Franciszka, jeden z nich nawet zainicjował modlitwę o Jego Franciszka rychłe odejście do domu Ojca. Tak to prawda, przeprowadzono z nim „ojcowską rozmowę”. Ciekawe jaką by przeprowadzono gdyby ta propozycja dotyczyła dziś św. Jana Pawła II? No ale ten był nasz, a Franciszek? Bardzo lubicie zabierać głos, ale jakoś nie słyszałem, żebyście nazwali podłością to, co o Franciszku mówią także nasi najpobożniejsi z pobożnych.

Wielu katolickich publicystów w dobrej wierze zachwala churching, ale tak naprawdę to jest Wasza klęska jako pasterzy, że trzeba jechać „przez pół miasta”, żeby znaleźć kościół w którym duszpasterzy „pożera” troska o wiernych.  Gdzie jest Wasza troska o to, co dzieje się w każdej parafii, także w tych gdzie proboszcz robi co chce i jak chce, gdzie bywa, że jest ważniejszy od samego Papieża?

Nie lubicie „kontrowersyjnych” księży, bo psują Wam swoim zaangażowaniem spokój Waszych sumień. Bardzo lubicie pouczać innych. Jesteście bezgrzeszni, czy może dumni ze swojej pokory?

Czy tak wygląda mój Kościół? Chciałbym w rozgoryczeniu powiedzieć „tak”, ale to byłoby niesprawiedliwe, więcej, krzywdzące. Wiem że są wśród Was ludzie wiary, choć nie rozumiem dlaczego milczą, gdy trzeba wołać na dachach. Wiem, że w tym moim i Waszym Kościele są duchowni dla których sensem życia jest służba Bogu i bliźnim, wierzę, że głęboko w sercu to poczucie służby w Was jest, dlatego proszę i namawiam – ocknijcie się, przemieńcie Wasze myślenie, czas na to wielki.

13 myśli do „Smutno w moim Kościele!”

  1. Odnośnie zaufania do hierarchów – nie mam. Im ktoś wyżej tym tylko bardziej podejrzliwie patrzę jednocześnie starając się unikać kwantyfikatora „wszyscy”, daleka jest mi przekonanie o pojedynczych czarnych owcach w stadzie, bliższa o nielicznych diamentach w popiele. Konszachty w polityką są bardzo silne – i to warto przypominać nie z jedną partią na „P”, ale z dwiema, no i z postkomuną też się obściskiwali tak by zachować status quo. Ostatnia konferencja umocniła mnie w przekonaniu, że widzą stabilność hierarchii jako wartość samą w sobie, a posłuszeństwo na linii zwierzchnik – podwładny za priorytet. Wśród hierarchów myślę im dalej od zwykłego ludu, a bliżej kwot w okienkach excela – tym popularniejszy agnostycyzm.

    „Macie obsesję na punkcie seksu, oczywiście na temat naszego seksu, „nic nie jest tak ważne jak seks i to jak go uprawiamy””
    To natomiast inna sprawa, sprawa doktryny, która rzutuje na praktykę spowiedniczą i stanowisko do edukacji seksualnej, ale to inny temat.

    W niektórych kwestiach mam odmienne zdanie (np kwetia relokacji uchodźców i migrantów), ale w pryncypiach wymienionych w artykule się zgadzam. Pozdrawiam.

  2. a modlisz ty się o swiętych kapłanów? św. teresa z kalkuty na pytanie dziennikarza co trzeba zmienić w kościele aby był lepszy, powiedziała: najpierw muszę sie zmienić ja i ty, to i koścół sie uświęci. postawa , że tylko ja mam rację, wszystko wiem najlepiej, jest przejawem pychy

    1. Pytanie czy się modlę uważam za mało taktowne więc pominę je milczeniem. Proszę powiedzieć gdzie można znaleźć w moich wpisach postawę, że tylko ja mam rację i wszystko wiem najlepiej i przy okazji epatuję pychą?

        1. Andrzey, dlaczego tekst Rafała uważasz za nietaktowny? Ja zadałbym raczej pytanie – o czym ten tekst i czemu smutny Kościół? Rafał zaczyna od uwag jak ja mówię, „Dla wtajemniczonych”, bo ja nie wiem o jakiej konferencji mowa i o czym na tej konferencji była mowa, wiem tylko, że uczestnicy konferencji (domyślam się, że chodzi o konferencję episkopatu) byli na jakiś temat innego zdania, niż Rafał, ale tak na dobrą sprawę nie znam ani stanowiska uczestników konferencji ani tak do końca stanowiska Rafała. Może trzeba było w 2 – 3 zdaniach napisać o jakie sprawy i sądy czy oceny chodzi co masz do zarzucenia uczestnikom konferencji i czemu jest ci smutno i tracisz zaufanie. Najważniejsze dla mnie jest twoje, Rafale, „nie sądzenie”, „nie krytykowanie” i prośba o modlitwę za WSZYSTKICH a przede wszystkim za tych, co myślą inaczej niż ty, czyli jakby są twoimi „wrogami” czy „nieprzyjaciółmi”. Tak nam kazał Jezus i naśladujmy Go w miłości do… i modlitwie za… naszych nieprzyjaciół…
          Z Bogiem,
          Edward

    2. To jest to samo pytanie, czy modlimy się za święte rodziny, święte dzieci, żony, mężów itd…Ależ tak, tylko pasowałoby , aby sami kapłani też włożyli trochę wysiłku, inaczej będzie to tylko spychologia.Niestety w moim kościele często słyszałam, że to nasza wina,że kapłani tacy są, bo się słabo modlimy…Albo stwierdzenia, że takich mamy kapłanów jak sobie wymodliliśmy…To tak wygląda, że to my się za słabo staramy…a oni zrobili już wszystko, bo zostali kapłanami. Smutne to jest, ale tak to funkcjonuje nadal. Każdy ma jakieś powołanie, które sam wybrał i ma nim służyć wobec innych.Ja jestem żoną i matką. Moje postępowanie, powołanie wciąż ja,(albo inni)muszę weryfikować i oceniać. To jest niezbędne i liczę się z tym, stan kapłański też musi się z tym liczyć! Kapłan ma funkcję służebną wobec swoich owieczek, jeśli o tym zapomina i się nad nie wynosi przestają go słuchać!

  3. Odnoszę podobne wrażenie co ‚jans’. Kolejny wpis z cyklu grillujemy polski KK, z pozycji załamywania rąk, ‚obsesji na punkcie seksu’. Tradycyjne na tym portalu lekceważenia zagrożeń w postaci lewackich ideologii gender,a być może w podtekście sympatyzacja z takimi ideologiami (a przecież papież Franciszek ostro ją krytykował, ale o tym cichosza).

  4. Mam wrażenie, że Kościół w Polsce (jego wysoko postawieni przedstawiciele) po prostu się dechrystianizuje. Unika tematów ważnych dla Jezusa: wiary, nadziei, miłości nieprzyjaciół, miłosierdzia dla bliźniego, posługi Samarytanina, jałmużny vs. chciwości, niegromadzenia skarbów na ziemi itd. Ucieka w tematy zastępcze: jakiś gender (kompletne niezrozumienie tej problematyki), „seksualizacja dzieci”, patriotyzm itd., wszystko po to, aby ukryć własne grzechy, własną niewiarę i brak miłości, totalne, bardzo widoczne wypalenie, pożądanie bogactw, wygód i zaszczytów oraz lęk przed ich utratą. Już nie mówiąc o tuszowaniu pedofilii, co woła o pomstę do nieba. Jest w episkopacie kilku sprawiedliwych, ale nie mają szans się przebić. Myślę jednak, że taki zdegenerowany Kościół długo się nie utrzyma. Przez procesy pedofilskie. Kościół w Polsce jeszcze mocno się broni, ale to go powali. Zostanie garstka prawdziwie wierzących.

    1. „Unika tematów ważnych dla Jezusa: (…) miłosierdzia dla bliźniego” Ciekawi mnie, jak to realizujesz i kto jest przede wszystkim tym bliźnim na co dzień?

    2. „Ucieka”, „unika”, „ukrywa”, „tuszuje”… To rzeczywiście musi być bardzo zła instytucja. I tylko „my” jesteśmy dobrzy.

  5. Hmm… może dlatego Pan Jezus daje nam takich kapłanów, żebyśmy mogli dzięki nim na własnym sumieniu sprawdzać sugestię: ” Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla was wdzięczność?* Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy ich miłują.”?… Łk 6,32

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.