Cymbał brzmiący

                                               

 

 

 

„Gdybym mówił językami ludzi i aniołów

a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca

albo cymbał brzmiący.

Gdybym też miał dar prorokowania

I znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę,

I wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił,

A miłości bym nie miał, byłbym niczym.

I gdybym rozdał na jałmużnę całą  majętność moją,

A ciało wystawił na spalenie,

Lecz miłości bym nie miał,

Nic bym nie zyskał.”  (1 Kor. 13, 1-3)

 

 

 

Te słowa Św. Pawła są więcej niż radykalne.  Mogą przy głębszym zamyśleniu, budzić grozę. Rozbijają w pył pewien schemat, nasz schemat. My nie jesteśmy przecież tacy źli. I wrzucimy monetę do puszki na szlachetny cel, i ustąpimy miejsca w autobusie staruszce, czasem powiemy komuś jakieś miłe słowo, zrobimy paczkę dla biednych, najlepiej przed Bożym Narodzeniem, bo to takie wzruszające. Wyślemy wszystkim znajomym tego samego esemesa z życzeniami.

 

A Św. Paweł mówi – no i co z tego. Jeśli nie czyniłeś tego i innych rzeczy dla twoich bliźnich z miłości, czy choćby z intencją miłości, z myślą miłości, to będziesz cymbałem brzmiącym. Jest to nad wyraz łagodne określenie. Zaraz bowiem doda Apostoł – będziesz niczym, czyli nie będziesz miał swojego imienia, Bóg cię nie rozpozna przy końcu czasów. Czyż to nie może budzić grozy ?

   W naszym pragmatycznym do bólu świecie, ktoś może się oburzyć, może i zgorszyć. Przecież liczy się zauważalny efekt naszych działań, a nie jakaś tam abstrakcyjna miłość bliźniego. Ale Św. Paweł wie, że ludźmi stajemy się przez miłość do drugiego człowieka. Tylko ona zapewnia, że nasze działanie będzie dotykało serca naszego brata, że będzie dotykało także naszego serca, że będzie wreszcie przedłużeniem miłości Wszechmogącego.

 

 

                                                                 

 

 

 

 

 

 

 

3 myśli w temacie “Cymbał brzmiący”

  1. „Przecież liczy się zauważalny efekt naszych działań, a nie jakaś tam abstrakcyjna miłość bliźniego.”

    Nie inaczej pisze Jakub Młodszy w swoim liście. Warto poczytać. Próba przeciwstawiania miłości i aktów pomocy bliźniemu, rzeczywistych działań emocjom. Próba jakiegoś rozdzielania tych spraw, nie jest rozsądna.

    Warto zachować ostrożność, w posługiwaniu się słowami. Bo słowa stają się ważne. Bo poglądy stają się ważne. Bo o nie zaczynają się spory. A miłość… nie polega na emocji i odczuciach. Jest czynnym zwróceniem się w kierunku obiektu miłości.

    Więc jak ktoś głodnemu poda niezasłużony, niezapłacony albo i nieproszony talerz zupy, to jest miłość. A jak ktoś będzie bardzo w miłości mocno, ale zamknie drzwi przed innym człowiekiem to są tylko emocje.

    1. Myślę, że kompletnie się nie zrozumieliśmy. Mówiąc o „abstrakcyjnej miłości” relacjonowałem, a nie popierałem. Pomocy można udzielać w różny sposób, bez miłości też. Jest tajemnicą Wszechwiedzącego jak ją przyjmie, ale słowa św. Pawła są jednoznaczne. „I gdybym rozdał na jałmużnę…” rozdał oczywiście ubogim, „lecz miłości bym nie miał…”. Wyraźnie napisałem, że miłość nadaje sens naszemu d z i a ł a n i u, bo dotyka serca bliźniego. Jakie więc rozdzielenie?

  2. Sądzę, że kompletnie się nie zrozumieliśmy. Mówiąc o „abstrakcyjnej miłości” relacjonowałem, a nie popierałem. Pomocy można udzielać w różny sposób, bez miłości też. Jest tajemnicą Wszechwiedzącego jak ją przyjmie, ale słowa św. Pawła są jednoznaczne. „I gdybym rozdał na jałmużnę…” Rozdał ubogim oczywiście, „lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał”. Wyraźnie napisałem, że miłość nadaje sens naszemu d z i a ł a n i u, że dotyka serca bliźniego. Jakie więc rozdzielanie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.