Wiara, która ocala     

 

„Wtem jakaś kobieta, która dwanaście lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza. Bo sobie mówiła : Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa. Jezus obrócił się  i, widząc ją rzekł: „Ufaj córko; twoja wiara cię ocaliła”. I od tej chwili kobieta była zdrowa.”

(Mt. 9, 20- 22)

„A o to kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: ”Ulituj się nade mną,  Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha”. Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to zbliżyli się do Niego uczniowie i prosili :” Odpraw  ją, bo krzyczy za nami”. Lecz On odpowiedział :” Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela”. A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła:” Panie , dopomóż mi”. On jednak odparł:” Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom”. A ona odrzekła :” Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn,  które spadają ze stołu ich panów”. Wtedy Jezus jej odpowiedział :” O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz”. Od tej chwili jej córka była zdrowa.”

(Mt 15, 22-28)

„Gdy po pewnym czasie wrócił do Kafarnaum, posłyszeli, że jest w domu. Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę. Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk. Jezus widząc ich wiarę, rzekł do paralityka:” Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy” […] Otóż, żebyście wiedzieli, iż syn człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania  grzechów – rzekł do paralityka :” Mówię ci : Wstań, weź swoje łoże i idź do domu”.

(Mk  2, 1-11

            „Tak przyszli do Jerycha. Gdy wraz z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy żebrak, Bartymeusz, syn Tymeusza, siedział przy drodze. Ten słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać:” Jezusie,  Synu Dawida, ulituj się nade mną”. Wielu nastawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał:” Synu Dawida,  ulituj się nade mną”. Jezus przystanął i rzekł:” Zawołajcie go” I przywołali niewidomego, mówiąc mu:” Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię”. On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się i przyszedł do Jezusa. A Jezus przemówił do niego:” Co chcesz, abym ci uczynił?”. Powiedział Mu niewidomy:” Rabbuni, żebym przejrzał”. Jezus mu rzekł:” Idź, twoja wiara cię uzdrowiła”. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą”  (Mk 10,46-51)

 

            Apostołowie, niczego im nie ujmując, mieli trochę kłopotów i problemów. Jakaś baba się drze. Chcą ją uprzejmie odprawić , ale ona nie chce. Mało tego,  wdaje się z Jezusem w dysputę niemal teologiczną i … wygrywa ją.

Jacyś zapaleńcy, za nic mając porządek,  rozbierają dach i spuszczają chorego przed ich Mistrza, ( swoją drogą można paralitykowi pozazdrościć takich przyjaciół ). Ewangelista litościwie nic nie pisze o reakcji gospodarza domu na zrobienie mu drzwi w dachu, niekoniecznie jednak musiał być tym  zachwycony.

Ślepy Bartymeusz też nie żałuje głosu. „Życzliwi” każą mu się zamknąć, pewnie psuje im widowisko.  Pewna spryciara podstępnie uzyskuje uzdrowienie. Jakby tego mało dzieciaki plączą się pod nogami i trzeba je odganiać od Jezusa. Uf, trzeba ich apostołów zrozumieć, jesteśmy tacy sami. Nietrudno zauważyć wspólny mianownik tych ewangelicznych zdarzeń.  Jest nim wiara, niezwyczajna wiara. Chrystus za każdym razem mówi – wiara twoja cię uzdrowiła.

Jaka jest moja wiara? Czy potrafię pokonać wszelkie trudności dnia codziennego by do Niego dotrzeć? Czy potrafię wołać do Niego, rozmawiać z Nim, ba spierać się z Nim, czy potrafię upaść Mu do stóp i wyznać Mu całą prawdę?

W kaplicy młody chłopak siedzi na ławce przed ołtarzem, patrzy na ukrzyżowanego Jezusa i je kanapkę. Nieco zgorszony zakonnik zwraca mu uwagę na niestosowność takiego zachowania. Chłopak łagodnie się uśmiecha i mówi:” Jestem w domu mojego Ojca, jestem głodny, dlaczego nie mogę zjeść kawałka chleba?”

„Zapytano bezdomnego, który przesiadywał w kościele, czy może czegoś potrzebuje, czy przychodzi się modlić. „ Ja nie umiem się modlić” – powiedział i wskazał na tabernakulum: „ Przecież On tam nie może siedzieć sam!”

    Jaka jest moja wiara?

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *