Ku przestrodze

                                                

 Czytam w „Laboratorium Więzi” tekst O. Augustyna o bieżących sprawach naszego Kościoła w Polsce i przypomina mi się pewne wydarzenie, właściwie anegdota z mojego życia. Kiedyś dostałem w prezencie od moich dzieci discmana,  moja radość była wielka. To była moc muzyki na niewielkiej płycie CD-i, a poręczny discman umożliwiał słuchanie tejże muzyki w różnych warunkach. Dla starszego pana wychowanego na płytach winylowych, a potem topornych kasetach, to było coś niezwykłego. Jednak po kilku latach intensywnego używania, odtwarzacz zaczął wykazywać oznaki zużycia. Tym razem sam postanowiłem kupić sobie podobny. Udałem się do supermarketu, gdzie mój discman był kupowany, poszedłem na stoisko ze sprzętem elektronicznym, obszedłem je uważnie raz, potem drugi, ale nic nie znalazłem. Pewnie jest na innym stoisku – pomyślałem, akurat przechodził młody sprzedawca więc przedstawiłem mu swój problem. Młodzieniec popatrzył na moją siwiejącą brodę po czym z wyszukaną grzecznością i pobłażliwym zrozumieniem stwierdził:” Proszę pana, discman to już historia”.

Dlaczego o tym piszę? Od długiego czasu wielu mądrych, obdarzonych autorytetem duchownych i ludzi świeckich wskazuje na potrzebę radykalnej odnowy Kościoła w Polsce, sporo takich rozważań jest także na „Deonie”. Błędy tego Kościoła widać jak na dłoni, sam wielokrotnie o tym pisałem. Tu nie chodzi oczywiście o podstawy naszej wiary, te są niezmienne, raczej o umiejętne odczytywanie znaków czasu przez ludzi odpowiedzialnych za duszpasterstwo. To prawda, że coś drgnęło, ale czas jest nieubłagany, ci którzy nie spotkają na swojej drodze tego odnowionego duszpasterstwa, mogą od Kościoła odejść i proszę nie rzucać w nich kamieniem. Tymczasem obowiązującą narracją u większości duchownych, jest lęk przed zmieniającą się rzeczywistością, lęk przed nauczaniem kochanego Franciszka. To nierzadko wygląda wręcz na bojkotowanie tego nauczania. Czytam felieton P. Krzyżaka, który to felieton jest dobitnym, jak sądzę, potwierdzeniem tego co napisałem, choć dotyczy akurat problemu pedofilii. Czy naprawdę nikt nie jest w stanie zapytać, dlaczego część naszych biskupów ciągle nie jest przekonana, aby także w tym temacie odnowić swoje myślenie?

W tej bierności i narzekaniu na świat panuje wyjątkowa solidarność, od wikarego wiejskiej parafii po gremium dostojnych purpuratów. Nie trzeba przypominać, że naśladowcy Jezusa nie są z tego świata podobnie jak ich Nauczyciel. Niejeden raz boleśnie sam się o tym przekonałem. On nie obiecywał łatwego chleba swoim wyznawcom, nie sugerował, że Jego apostołowie zarówno wtedy, jak i teraz, będą wzbudzali powszechny aplauz, a ich nauczanie będzie przyjęte z zachwytem. To nie ta bajka! Jedyny sensowny bunt wobec tego świata, świata, który nie wziął się  znikąd , ale został stworzony przez Boga, to … pokochać ten świat, taki jaki jest. Dopiero wtedy można głosić temu światu Dobrą Nowinę. Jeszcze nie słyszałem, aby ktoś nawrócił się słysząc narzekania. Najbardziej zatwardziałym „narzekaczom” warto przypomnieć słowa  Ks. Tischnera:” Może i masz rację, ale jakie z tego dobro?” A tymczasem moi duszpasterze uparcie szukają owego „diskmana” i nijak nie chcą zrozumieć, że to już historia. Drodzy moi bliźni, to fajna historia, wracam do niej pamięcią, opowiadam moim dzieciom, ale to historia. Moja córka, kiedy nieraz próbowałem z tej historii (różnej) robić teraźniejszość, niezmiennie stwierdzała:” Tatusiu, ale czasy się zmieniły”. Wkurzało mnie to mądrzenie się smarkatej, ale w duchu przyznawałem jej rację. Jeżeli nie chce się być nudziarzem, ze wszystkimi tego konsekwencjami, to trzeba ten czas i znaki, które on nam daje, uważnie obserwować, trzeba jak mówi poeta:” po życie sięgać nowe”.

Inaczej może się okazać, że talenty, które otrzymał Kościół kapłański od Jezusa, z czytelnym przesłaniem ich pomnażania, odnajdą się zakopane w ziemi.

Ktoś czytając ten artykuł, może zapytać, a gdzie jest w tym Kościele, o którym ostatnio tak wiele piszę, autor tych rozważań? Czyżby słowo „Kościół”, które odmieniam we wszystkich przypadkach mnie nie dotyczyło, czyżbym ustawiał się na zewnątrz tego Kościoła? Odpowiem z odrobiną złośliwości. Przez wieki całe to my wierni świeccy byliśmy pouczani, ganieni, nieraz wręcz oskarżani o wszelakie zło w Kościele, jeszcze dziś, choć rzadko, słyszę w kazaniach „Wy”. To mnie mówiono jak mam żyć, co czynić, czego przestrzegać i kogo naśladować. Ok., ale może  nadszedł czas, aby też lud boży w zatroskaniu i przyjaźni, powiedział swoim pasterzom czego od nich oczekuje?

4 myśli do „Ku przestrodze”

  1. Te rozważania to całkiem niezła podstawa do dalszej dyskusji. Pytanie: Dlaczego jest tak źle? Dlaczego tyle lat nikt nie reagował? Dlaczego dalej jest opór hierarchów mimo tak oczywistych zaniedbań trwających dziesiątki lat? Dlaczego… dlaczego… dlaczego…

    1. Ma Pan rację, należy dopytywać. 🙂
      Panie Rafale czy doczekam się od Pana odpowiedzi pod poprzednim wpisem „No to rozdzielamy!”, bo czekam już cały tydzień?

      1. Wysłałem 7.02, ale pewnie zrobiłem to nieumiejętnie, zrobiłem to ponownie, teraz chyba dobrze. Pozdrawiam.

        1. Nie, to nie Pana wina. Pytanie pod tamtym tematem zadałem Panu 02.02.2019 r. Opublikowane zostało dopiero po pięciu dniach wraz z Pana odpowiedzią.
          Dopóki temat o którym rozmawiamy wisiał na głównej stronie portalu, Pan mój komentarz przetrzymywał w „zamrażalce”. Uwidocznił go Pan dopiero wtedy, gdy zszedł do archiwum. To są fakty! Dlaczego o tym wspominam? Powyższe informacje są związane z zagadką, którą być może uda się Panu rozwiązać.

          Dziękuję za odpowiedź na moje pytanie, jednak nie za jej treść. Nie za treść, bo ona jest skandaliczna! Proszę Pana w zacytowanym przeze mnie zdaniu napisał Pan głupotę, nieprawdę. Próba tłumaczenia tej wpadki jest i całkowicie alogiczna i zupełnie nie na miejscu. Sadziłem, iż doczekam się przeprosin dla o. T. Rydzyka. A co Pan napisał?
          Po raz drugi obraził Pan tego Kapłana, już całkiem celowo, „uroczyście” pozbawił Pan ks. T. Rydzyka święceń i przynależności do Zakonu.
          Naprawdę, ręce opadają.
          Wie Pan ile w mediach mętnego nurtu każdego dnia wylewa się hejtu, nieprawdy, bredni i łgarstw na temat
          o. T. Rydzyka? One zawsze są podawane na pierwszych stronach tych tabloidów. Dopiero po sądowych wezwaniach o sprostowanie, dana stacja/redakcja (choć i to nie reguła) udaje, że przeprasza Kapłana czcionką typu petite na ostatniej szpalcie.
          Moja zagadka jest następująca: mówi Panu to coś?
          Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.